Żyjąc tu na dalekiej północy, 350 km za kołem polarnym, gdy zimą brak jest światła, słońce schowane za horyzontem między 27 listopada a 19 stycznia , a wszystko pokryte jest zmrożonym śniegiem, tęskni się za ciepłem promieni słonecznych, wilgotna trawą pod stopami, liściastymi koronami drzew, za kolorami kwiatów i ściółki leśnej. Świat stał się zimny, ponury i pochmurny. Śnieg spadł 14 października 2013 roku i leży do dziś, jest on jednak, jak już wspomniałam zmrożony, twardy, śliski. Nici więc z zimowych szaleństw na śniegu, dopóki nie zakryje tego nowy, świeży puch. Dlatego też niewiele jest aktywności, człowiek ospały jest i leniwy, lecz gdy prognozy zapowiadają wiatry słoneczne idące w kierunku ziemi, i jest jakaś szansa na zaobserwowanie słynnej na całym świecie zorzy polarnej, dużo ludzi wynurza się w nocy na ulice i za miasto, by te zielone anielice oglądać. Również i ja z moim towarzyszem przygód, jako pasażer w naszym statku kosmicznym, wyruszam w podróż, w przestworza. Wszechświat i jego tajemnice, jest tu niemalże na wyciągnięcie ręki. Wielka droga mleczna, zapomniana już i ledwo widoczna w Polsce, tu nie pozwala o sobie zapomnieć. Zima jest piękna, ma swoje uroki, ale przyznaję się, że już z ekscytacją czekam na 19 stycznia, gdy zobaczę pierwsze promienie słońca od ponad dwóch miesięcy, jeśli pogoda pozwoli mi na to oczywiście. Póki co, z tęsknoty na spaniem w namiocie, zapachem dymu z ogniska, ciepłymi zachodami słońca, i górskimi spacerami, zabrałam się za zdjęcia których jeszcze nie widzieliście z mojego wrześniowego pobytu w Norwegii. Miłego oglądania.































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz