środa, 4 listopada 2009






Obudziłam się dziś dość późno,spojrzałam za okno i pomyślałam że dziś jest brzydki dzień,brzydki to znaczy szary,wszystkie liście opadły,kompletnie obraz bez wyrazu i życia, a tydzień temu było tak pięknie. Próbowałam się za coś zabrać, popracować trochę,udało mi się to dość późno. Gdy tak sobie pracowałam straciłam poczucie czasu. Spojrzałam za okno, a tam biało,zasypane wszystko śniegiem. Mixer słyszał że pogoda i obrazy dziś nie ładne i sprawił by pocieszyć me oko i otulić mą dusze białym puchem, który także dla niego okazał się jak sadzę puchową kołderką pod którą teraz leży i śpi.Ponieważ kocham śnieg bardzo mnie ta niespodzianka ucieszyła. Wspominając moją mordkę widzę jak biegając po śniegu dostawał wigoru i motywacje do dalekich spacerów,uwielbiał także wysokie trawy w których buszował i widać było tylko jego aksamitne duże uszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz