piątek, 20 listopada 2009
Rzadko wychodzę z domu, jest ponuro i beznadziejnie,lecz gdy tylko zdecyduje się wyjść a zaczeło się to dokładnie w piątek tydzień temu, po długim czasie braku aktywności i szarego nieba,wyszło słońce i naładowało mnie energią do działania, powoli zaczęłam wracać do obowiązków w tym właśnie dniu, lecz już następne trzy znów były ponure i nic nie zrobiłam. Postanowiłam pomimo wszystko we wtorek wyjść do szkoły i co się wydarzyło -wyszło słońce. Powtórzyło się to w środę i czwartek jak i dziś z tym ze od jakiś 3 dni wieczorem jak wracam z zajęć z miejsca gdzie byłam na ostatnim spacerku z Mixerkiem i tylko stamtąd dobiegał mnie śpiew ptaków piękny,wiosenny, pocieszający jakby witał mnie w swoim domu. Wciąż wspiera mnie naturą gdy muszę coś zrobić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz